Polskie jabłka nie lubiane w Europie

Polska jest największym producentem jabłek w Europie. Do 2014 roku, czyli do momentu wprowadzenia rosyjskiego embarga owoce te mogliśmy jakoś zagospodarować, czyli wysyłać do Rosji i nie było większych problemów z cenami i zbytem. Mało tego w zasadzie Polscy eksporterzy i producenci nie musieli walczyć o rynki zachodnioeuropejskie.

Ostatnie sezony pokazują, że są problemy ze sprzedażą polskich jabłek, rynek polski jest mały, a kraje europy zachodniej po prostu nie chcą kupować naszych jabłek pomimo niskich cen, najniższych w europie, może nawet na świecie. Czym to jest spowodowane?

Przyczyną może być nieprzewidywalność cen i ilości jakie możemy zaoferować. Trudno wpuścić na swój rynek towar który jest bardzo tani i jest go bardzo dużo. Kraje UE mają słuszne obawy że polscy producenci doprowadzą do bankructw sadowników niemieckich, włoskich, czy francuskich.

Problemem może być również problem ze zbyt intensywną ochroną chemiczną polskich sadów. W pogoni za wysoką jakością często wykonywana jest zbyt duża liczba zabiegów. Brakuje też siły przebicia, czyli brak lub zbyt słaba promocja owoców na tych rynkach. W ramach ograniczania skutków embarga wprowadza się dotacje do bezpłatnej dystrybucji jabłek, zamiast promować, reklamować je nowych rynkach. Dodać trzeba, że Europa już od dłuższego czasu ma problem z nadprodukcją własnych jabłek, już w latach ’70 XIX wieku w Holandii były dopłaty do karczowania sadów jabłoniowych. U nas był to początek rozwoju sadów jabłoniowych, wysoka opłacalność przez kilkadziesiąt lat doprowadziła do dużej nadprodukcji, której nie było widać w lata dobrego handlu z Rosją.

Prawda jest taka że na rynki zachodniej Europy polskim jabłkom będzie bardzo trudno wejść, nawet jeżeli producenci i eksporterzy będą tego bardzo chcieli.

A czy chcą czy nie o tym w następnym artykule.

Dodaj komentarz